środa, 23 lutego 2011

drewniane lampy

|| gdy brakuje || wiadomo czego || z papieru || z okleiny || z wkrętów || z kawałka wiórówki || ze sznurka || miało być na chwilę || kawał czasu już świecą || trochę się kinkiety pokręciły || podlewałam kwiatki || zalałam wodą || zaczepione deską || skakanką || różne już historie || może czas wymienić? || coś innego będzie pasowało? || raczej nie .... || a może .... ||

|| mniejsze ||













|| i większe ||










16 komentarzy:

  1. Poszlas na calego z produkcja kinkietow i nadmiar wykorzystalas na zyrandol. Bardzo pomyslowe i efektowne sa twoje wyroby.
    Mile zaskoczenie, ze to wszystko dziala i daje ladne, rozproszone swiatlo. Ja boje sie pradu jak diabel swieconej wody i wole nie dotykac zarowki nie mowiac juz o przewodach. Jedynie nie boje sie swiatelek na choince ale nie wiem dlaczego.
    Pozdrawiam serdecznie. :):)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak nie ma drugiego końca kabla w gniazdku, to podobno nic się nie dzieje. Zawsze mężowi powtarzam, gdy bawi się kablami przy elektrycznej śwince, że zrobiono kiedyś badania na temat, co najczęściej mówią ludzie przed nagłą śmiercią. I podobno panowie zazwyczaj mówili: nie martw się kochanie, sprawdzałem, prądu tutaj nie ma :D
    Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie wyglądają i kinkiety i żyrandol, ale...i tak najbardziej mi się podobają suszki na ścianach!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak u prawdziwej czarownicy :DDDD

    OdpowiedzUsuń
  5. I Ty to wszystko sama? Nie powiem, też coś czasami podrabiam, ale bardziej pomagam mężowi, przytrzymam jakąś deskę, ale bardziej - to wykończeniowe, szlifowanie, malowanie. A, i wtyczkę wymieniałam, jak ją nadpaliło i wywaliło prąd, a koszenie trawy było, trochę mi z tym zeszło, ale byłam z siebie dumna. Mąż potem poprawiał, bo za luźno skręciłam, ale z kolei prace murarskie idą mi jak trzeba, płytki też kleję, bo to trzeba tylko odważyć się. Też podobają mi się suszone zioła, oregano daję do pizzy, miętę parzę, a czarnego kota masz? i gadającego kruka? jak na prawdziwą czarownicę przystało. Czytałam ostatnio o ziołach , książkę Klimuszki, podane są receptury, sposoby zbierania, tylko od kogo nauczyć się, jak co wygląda? Podstawowe znam, a te inne to się tylko domyślam, wiele rośnie u mnie na Pogórzu, jak zresztą wszędzie. Byłam wczoraj na Podbeskidziu, śniegu pełno, do wiosny daleko chyba, ludziska siedzą w domach, bo zimno. A co to za elektryczna świnka w komentarzu powyżej? Pozdrawiam cieplutko Maria z Pogórza Przemyskiego

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda na to, że sama :) Mąż czasem pomoże przytrzymać deskę przy cięciu :DDD Lampy sama z podzespołów składałam na stole. Mąż zrobił przyłączenie do prądu. Ja prądu nie lubię. W domu jest podział. Przy czym stolarska robota jest moją działką, a elektryka - męża. Elektryczna świnka to gniazdko elektryczne :DDD ma dwie dziurki w okrągłym nosie :DDD
    Zioła zbieram tylko te co sama zasieję, bo w okolicy nie widuję :) Uwielbiam mięso pieczone z szałwią, masło z bazylią, tymiankowe kotlety, rosół z lubczykiem, ogórecznik w sałatkach, miętową herbatę i... Nie ma u nas w okolicy zbyt wielu łąk kwietnych czy ugorów. W lasach też jakoś skąpo. Książka Klimuszki jeszcze w ręce mi nie wpadła, ale mam jakieś inne z obrazkami :DDDD

    OdpowiedzUsuń
  7. Mario, przeczytałam swój poprzedni komentarz i widzę, że wyszło zdawkowo. Wydaje mi się, że mamy zbyt dużo do obgadania, żeby to wszystko zmieścić w komentarzach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Aneto, przymierzam się do pisania bloga, mam już stronę tytułową, nawet coś napisałam, tylko czekam, aż ktoś pomoże mi ze zdjęciami i dam Ci znać. Odkryłam ten świat blogowy i bardzo mi się spodobał, no i ja też zebrałam się w sobie i zapragnęłam co-nieco pokazać, a przy tym poznaje się, chociaż wirtualnie, fajnych ludzi, którzy nadają na tych samych falach. Wcale nie wyszło zdawkowo,
    nie frasuj się, Kobieto, siedzę sobie w domu, zaglądam tu i ówdzie, dziergam dla męża sweter, a właściwie to przerabiam taki rozciągnięty, psy śpią, kot grzeje się do słońca na oknie, a mąż jest na zebraniu pszczelarzy w Lubaczowie, bardzo chce mieć pszczoły na Pogórzu. A ja kozy. Aneto, zagląda już wiosna do Ciebie?
    Pozdrawiam serdecznie i cieplutko Maria z Pogórza Przemyskiego

    OdpowiedzUsuń
  9. Mario, szybciutko, jak najszybciej prześlij link!!!
    Przy moim domku z marzeń stoi 12 uli. Będę musiała się podszkolić z pszczelarstwa, kiedyś, gdy marzenia staną się rzeczywistością.
    Zdaje się, że widziałam, jak za płotem przechodziła...

    OdpowiedzUsuń
  10. Aneto, dzisiaj napisałam pierwszy post, niedopracowane to wszystko, ale ja się wprawię, pa

    OdpowiedzUsuń
  11. Juz byłam u Ciebie Mario, i będę zaglądać. Cieszę się bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jejku! Ale żyrandol!!! (Go wymiękła przy kinkietach)). Jak się wyczarowuje takie rzeczy? Serdecznie pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Go i Rado! Trzeba zebrać składniki, takie jak na początku posta i złożyć :DDDD Jeśli trzeba to zrobię jeszcze jeden komplet :) Uwzględnię życzenia co do wielkości, materiału, koloru i żarówek :)))

    OdpowiedzUsuń
  14. http://gosinoweszalenstwa.blogspot.com/
    Pomóżmy Gosi, dobrym słowem, warto!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj, Przypomnimy Ci się, jak przejdziemy w Kosztowej na etap meblowania. Masz to jak w banku! :D
    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  16. Go i Rado, zatem czekamy! Aż na meble przyjdzie pora.
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...