piątek, 25 grudnia 2015

zaproszenie w nowe miejsce, czyli ostatni post na tym blogu

Przeprowadziłam się z blogiem. Przeprowadzka internetowa wyprzedza nieco ostateczną, już trwającą, przeprowadzkę rzeczywistą. Tą zamierzam zakończyć najdalej na wiosnę. Potem będzie urządzanie i takie tam. Teraz urządzam się, czyli eksperymentuję z grafiką, na nowym blogu. 

Zapraszam w nowe progi :)



Podsumowanie wcześniejszych myśli: nie umiem pożegnać się z blogowaniem, ciągle będę udawała, że umiem składać zdania. 

wtorek, 13 października 2015

za chwilę będzie pięć lat, czyli rozważania nad blogiem

Jak pewnie niektórzy pomyślą: czyli marudzenie i użalanie się.
Ano niezupełnie. Raczej jest to pięcioletnie podsumowanie. 

Ostatni rok, kiedy to musiałam zawiesić działalność bloga, ze względu na pracę zawodową, dał mi wiele do myślenia. Zweryfikowałam swoje nastawienie do bloga na podstawie obserwacji, które w skrócie mogę przypisać konkretnym rocznikom prowadzenia bloga.

Pierwszy rok - rosnąca radość z tego, że ktoś che moje słowa czytać i chce oglądać moje prace. Wciągająca bardzo miła odskocznia od pracy zawodowej.

Drugi rok - gonienie za czytelnikami, a właściwie kimś, kto chciałby moje prace kupić. Jak mogę ocenić z dystansu, raczej złudne, bo z góry przecież już wtedy było wiadomo, że pracy nie rzucę.

Trzeci rok - ciąg dalszy gonitwy połączony z odwiedzaniem innych blogów. Poznałam wielu fantastycznych ludzi. Blogowanie (posty i komentowanie) szybko stało się środkiem, za pomocą którego podtrzymywałam nowe znajomości realne i wirtualne. 

Czwarty rok - blog jest obowiązkiem, czuję lekkie znużenie. Zauważyłam, że gdy trochę rzadziej zamieszczam posty, moja strona słabnie w statystykach. Założyłam fb, gdzie po roku widzę dokładnie to samo. W tym samym czasie dzieją się ważne sprawy w moim życiu, które ukierunkowują mój światopogląd.

Piąty rok - permanentny brak czasu wynikający z obowiązków służbowych skutkuje jeszcze mniejszą dawką postów i całkowitym zanikiem moich komentarzy na innych blogach. Mimo, że zawodowo podfrunęłam, to na blogu statystyki lecą na łeb. Wiadomo, jak się człowiek nie odzywa, to ma mniej znajomych. I jest to prawdziwe zarówno w życiu, jak i w internecie. Pojawienie się, w okolicy lata, moich nowych wpisów niewiele daje, co oznacza, że czytelnicy już musieli być wcześniej znużeni tym blogiem. A to, że brakowało wpisów, to tylko utwierdziło ich w przekonaniu, że blog można wykreślić z listy czytelniczej. Dodatkowo zauważyłam zaletę owego braku czasu na internet: mimo, że strasznie dużo pracowałam na komputerze w dokumentach zawodowych, to jednak miałam więcej czasu na rodzinę. Brak czasu na blog stał się wytchnieniem. Dlatego bardzo rzadko komentuję. Wybaczcie.

Całe pięć lat - stanowię konkurencję w blogowaniu, co mnie dziwi, bo chyba nikomu nie kradnę czytelników, bo niby jak. Nie hejtuję i nie robię cichych linków. Poza tym prowadzę nietypowy blog, dziwnie piszę, i jak na kobietę niestandardowymi rzeczami się zajmuję. 

Ostatnie pół roku - zmiana mojego nastawienia na blogowanie. Krótkie notki (ta jest wyjątkiem), może trochę na wzór fb. Mebelek, tylko wtedy gdy będzie, nie ma przymusu, że jeden wpis na tydzień. Niech statystyki lecą. Zostaną tylko ci znajomi, którzy faktycznie chcą wiedzieć co tam u mnie słychać.

Dodatkowo na to nakładają się różne doświadczenia zawodowe, piknikowe, rodzinne, co daje w konsekwencji pewne podsumowanie. 

Jak o każdą działalność, by się rozwijała, albo chociaż utrzymywała na stałym poziomie, trzeba dbać.

Prowadzenie bloga przyniosło mi satysfakcję i kilku wspaniałych znajomych. Dziękuję Wam, że jesteście! Mam też przeogromny bagaż doświadczeń, w większości pozytywnych.

Nie mam za to zbyt wielu korzyści materialnych z utrzymywania bloga. Czasami mam zapytania od osób zainteresowanych zleceniem mi pracy stolarskiej, ale póki co, wykonałam dosłownie cztery prace, bowiem w dziewięćdziesięciu pięciu procentach przypadków ludzie się dziwią, że nie robię za darmo, albo chociaż po cenie materiału. Poza tym nie potrzebuję otwierania działalności gospodarczej i w zasadzie od pewnego czasu odmawiam wykonywania prac na zlecenie, chociaż może niepotrzebnie bo i tak w znakomitej większości uważają się nie decydują. Tak na marginesie, można ode mnie kupić tylko takie meble, które są już zrobione ot tak, po prostu, bo mi się chciało. W wyniku prowadzenia bloga miałam ze trzy współprace barterowe, ale koszt wykonania posta (nie liczę materiału na meble, bo były z przeznaczeniem do mojego domu), napisania tekstu, obrobienia zdjęć i pozostałych działań dawał bilans na zero. 

Wydaje mi się, że w odbiorze przez ludzi zaglądających na moje strony, moje prace nawet ciekawią, ale chyba tylko dlatego, że baba stolarzem (jako pasja). A z drugiej moje wyobrażenie mebla zdecydowanie odbiega od panujących trendów i nie budzą one większego rzeczywistego zainteresowania idącego dalej niż pokiwanie głową przy komputerze. I całkiem niedawno uświadomiłam sobie, że całe szczęście, że tak właśnie jest! Gdyby budziły duże zainteresowanie, stanęłabym przed dylematem: co najpierw? Bo czasu jest zbyt mało, by wszystko robić i z niczego nie rezygnować. 

Czy w związku z tym podsumowaniem będą działania? Nie wiem. Na razie myślę. 

Na pewno znów potrzebuję odpoczynku od bloga, by po pierwsze przemyśleć całość lepiej i by nabrać odpowiedniego dystansu. Po drugie zmiana pracy wiąże się z innymi obowiązkami, a po trzecie będę zmieniała miejsce zamieszkania, co teraz oznacza, że na drewno czasu nie mam, a za chwilę dokładnie to samo "po trzecie" będzie oznaczało, że będę w drewnie pracowała ze zdwojoną siłą, by umościć sobie kolejne gniazdko. I właśnie dlatego nie wiem co zrobić :) Może rozruszam ten blog, a może ruszę z całkiem nowym, innym blogiem, bo blogowanie gdzieś jednak we mnie siedzi.

A tak przy okazji. Właśnie dzisiaj, pisząc ten post (już ze cztery godziny), w jednej z przerw, przeczytałam kilka ciekawych rozważań nad końcem bloga, tego konkretnego, ale myślę, że dotyczyć to może wielu, skoro część zdań pasuje do mnie. 

A u Was, jak to jest z blogowaniem?

czwartek, 1 października 2015

po snycersku ze schowkami

jedna z prac snycerskich dobiegła końca
powstały stołki
kwietniki
regałki
czy też stojaki
można stosować je dowolnie
a na pewno można tam coś schować...
listy miłosne
dokumenty
pieniądze ... :)
a może wszystko?
w końcu są trzy schowki




























przy pierwszej prezentacji mebelków
mój luby się nie domyślił schowków
dopiero pokaz być musiał :)


ps. mebelki będą na sprzedaż

niedziela, 27 września 2015

snycerskie kawałki do przymiarki

to już prawie koniec
wszystkie części już są
właśnie się składa w całość









i zostanie już tylko 
nałożenie zabezpieczenia
przed brudzeniem się

środa, 23 września 2015

moje nowe ale stare

dzisiaj się zachwycam
wydaję różne dziwne dźwięki
mam nowe narzędzia
a właściwie stare
jak nie spojrzeć
z góry lub z dołu
jednakowo mnie zachwycają :)





wtorek, 22 września 2015

kłoda sękata

pierwszy raz zabrałam się za ręczne przecieranie kłody
sękatej
po przeszło trzech godzinach piłowania zrobiłam pierwszy rozkrój 
stawiam sobie pół medalu za dzielność
a drugie pół dostanę za cierpliwość
jak rozkroję resztę kłody
wybaczcie brak skromności
ale czuję że przeskakuję niemożliwe :)
















kłoda ma średnicę dwudziestu dwóch centymetrów
to już całkiem spore drzewo :)
ostatnio przywieziona lipa miała średnicę pięćdziesiąt jeden centymetrów

długość kłody sękatej to prawie półtora metra

niedziela, 20 września 2015

cierpliwości ciąg dalszy

ciąg dalszy tej samej snycerki
coraz bliżej końca
coraz więcej widać
można też już powoli domyślać się całości :)





poniedziałek, 14 września 2015

niewielka snycerka postępy

postępy w pracy są :)









jeszcze odrobinę na innych deseczkach i będzie można myśleć o barwieniu i montowaniu


udanego tygodnia :)


niedziela, 13 września 2015

niewielka snycerka

pokłady lipy działają na wyobraźnię ludzi
a na moją wręcz straszliwie
strasznie tłoczno się w mojej głowie zrobiło
mimo innych zadań
lipę pociąć po prostu musiałam :)

















jak sądzicie?
będą z tego meble?

a to dopiero połowa prac .... :)

sobota, 12 września 2015

warsztaty stolarstwa tradycyjnego

mam zgodę na publikację zdjęć

tym razem warsztaty były całkiem nietypowe
pod względem pracy
pod względem uczestników




zrobili sobie stół
co ma widzieć liczne spotkania rodzinne
co ma służyć nieraz za parkiet :)





a warsztaty i ciężka praca
to prezent
niespodzianka 
na urodziny
od niej
dla niego :)





życzę Wam wiele szczęścia :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...