niedziela, 28 kwietnia 2013

Ręczna praca

Co tu jest do opowiadania? Ano nie wiele. Może tylko tyle, że podczas gdy bawiłam się w wycinanki, Luby dorwał się do aparatu :)












































































I tym sposobem złożyłam wczoraj połowę planowanych jaskółek :) Drugie pół czeka na kolejny dzień wolny od pracy.

piątek, 26 kwietnia 2013

To naprawdę wiosna?

Czy tak wygląda wiosna? 



Raczej nie. Jak patrzę na Wasze blogi, to jakoś jest inaczej niż u mnie. Wygląda na to, że u mnie po zimie będzie od razu lato.



Jak na razie wszystko ciągle jak na dłoni.



Nie ma żadnych urokliwych zakamarków. Ale poczekajcie do lata. Mój ogród będzie wyglądał zupełnie inaczej :)



A u mnie na wiosnę w trawniku wyrosły takie cosie :)


Wiecie co to?



Teraz już pewnie wiecie :)








Poczyniam pierwsze przygotowania do rozbiórki tej budki.




W jej miejsce ma stanąć mniej więcej połowa tych bali, co leżą porozkładane po różnych kątach mej działki. A druga połowa będzie w innym miejscu :)








Ponieważ większość czasu siedzę przy komputrze zmuszona jestem, zamiast czynnego przekładania bali, do podglądania wróbli, co mi przed nosem ćwiergolą nie bojąc się mojej głowy wystającej zza okno :)







A gdy już czuję, że tyłek od krzesła zaczyna mi przyrastać idę rozprostować kości. Idę oczywiście do szopy i składam sobie deseczki. Mam ich do złożenia wszystkich 48, ale powoli coraz mniej i mniej zostaje, choć połowy jeszcze nie złożyłam.








Zatem czekam z utęsknieniem na emeryturę, kiedy to będę mogła, jak tylko mi się wymyśli, spędzać swój czas według własnego uznania bez żadnych ograniczeń :)

Wszystkiego dobrego na wiosnę :)

piątek, 19 kwietnia 2013

Gdy jest słońce, to można tak:


Po pierwsze,  gdy wiosną słoneczko zaczyna świecić, można się polenić.
Zrobione.

Po drugie można pożyczyć tokarkę i świeczniki wystrugać.
Zrobione.













Po trzecie, można kości nieco wygrzać.
Zrobione.







Można też po czwarte, pojechać na skład po stare drewno na stoły.
Zrobione.




Co po piąte i po koleje, to jutro wymyślę :)
Słoneczka Wam życzę :)

niedziela, 7 kwietnia 2013

O drewnianych powolnych postępach oraz o tym do kogo jedzie stołeczek

Na początek to co najważniejsze!


Będąc dzisiaj na Starówce w Lublinie ...





zaczepiłam "postronną" osobę, a właściwie dwie :) Tak ładnie razem wyglądali, i ta róża .... :) 
Poprosiłam o przeprowadzenie losowania i zgodę na opublikowanie zdjęć dokumentujących to miłe spotkanie :) Losowanie przebiegało tak:






Wylosowany numerek to:  7.

GRATULUJĘ !!!!!
Stołeczek numer 3 jedzie do Małgorzaty Chrobak :)



Małgosiu prześlij mi informacje o tym czy i ewentualnie jak się spotkamy na adres nietylkomeble@gmail.com  :)

Jeszcze raz GRATULUJĘ :)


A sesję dokumentującą zrobiła nam Maminka. Bardzo dziękuję Ci za niezmiernie miłe spotkanie :) I liczę na to, że tak jak się umówiłyśmy, spotkamy się ponownie :) dziękuję :)








A teraz trochę o pierwszej części tytułu bloga :)

Robię długiego drewnianego cosia :) Cosia, co robiony całkowicie siłami własnych mięśni. Coś ma przeszło dwa metry długości. A dokładniej dwa ze sporym hakiem :) Wysokie jak stół.


Na początku, pewnie pamiętacie, cięłam deseczki i wstępnie je dopasowałam





Potem zabrałam się za wycinanie kokardek do łączenia blatu







Sklejanym blatem ozdobiłam sobie na kilka dni duży pokój :)




Później musiałam go pięknie wyrównać :)





Skoro tylko blat był gotowy, zabrałam się za wycinanie i dłutowanie łączenia boków. Trochę mi się z tym zeszło :) ale ten etap już skończyłam.





Potem sto dwadzieścia trzy mierzenia desek, żeby wczepy pasowały do otworów :) Sprawę komplikował trochę fakt, że postanowiłam nie równać desek, tylko zostawić wszelkie oflisy pozbawiając je jedynie kory. A skoro zostały, to ani jednego boku równiusieńkiego nie ma :) No to się trochę namierzyłam, nagłówkowałam i napasowałam :)






Ach, a do tego trzeba je było na długość poprzycinać :)





A tutaj widok na deseczki z góry, na ich naturalne zakończenia :)





Tutaj inne ujęcie kolejnego pasowania:





O, a tutaj już składam cały korpusik "do kupy". Na sucho na razie. To znaczy bez klejenia.






A po złożeniu "na sucho" korpusik wygląda tak:





Tak wyglądają w tej chwili boki. Będą one pięknie zlicowane. Nic nie będzie wystawać :)





Tutaj zaś widok naturalnie "wykończonych" desek po złożeniu. Musiałam je połączyć na mijankę, żeby się korpusik nie rozpadał przy podnoszeniu :)






A tak będzie mniej więcej wyglądał blat. Boki będą wystawały do góry. Jeszcze muszę dopracować kokardki, żeby ładniej wyglądały. Zastanawiam się nad kolorem tej szafki. Chodzą za mną jakieś floresy, ale sama nie wiem. Może tylko kolor?





A żeby szafka na koniec spełniała swoją funkcję, to zostały mi jeszcze do połączenia dwa takie stosiki deseczek, z których będą ....




Na razie zrobiłam tyle. Jak mi się poszczęści w gospodarowaniu czasem, to będę działać dalej :)





psssss
Czy już widzieliście? Jeśli jeszcze nie to zapraszam na niedawno założone dwie galerie. Zawierają to niemal to samo, ale do wyboru jest miejsce ich zamieszczenia :)
Jedna jest tutaj a druga tutaj.
Do obu linki zamieszczone są też po zdjęciem nagłówkowym



psssss
Do czasu Pikniku Stolarskiego obiecuję sprzątnąć trochę w szopie, a na razie póki co, za głowę można się łapać :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...