środa, 27 lutego 2013

Apel do miłośników stolarstwa (podszyty melancholią)

Dopadła mnie wiosenna melancholia.
Nie marudzę, tylko myślę i są tego różne efekty :)

Drewniana robota się ślimaczy. Niestety z braku czasu. Nie udało mi się znaleźć maszyny do rozciągania doby. A nikt nie chce pożyczyć.

Mam coraz więcej przemyśleń natury filozoficznej.

Jak zauważyliście modyfikuję swoje słowa. Wyglądają teraz inaczej.

Właśnie wczoraj odkryłam, że się starzeję! Zaskoczył mnie pewien e-mail napisany przez świeżo upieczoną magistrantkę. List z tupetem. A moje starcze życie nabiera rozpędu, bo wczoraj, sama z siebie, odkryłam, że tupet jest przywilejem młodości. A mi się już tak po prostu nie chce. Znajoma powiedziała, że to kryzys wieku średniego.

Wyścigi szczurów już mnie nie nęcą. W marchewkach, tych będących nagrodą po wyścigu, widzę wielkie dziury wyjedzone prze inne zwierzęta. I ciągle czuję kij na plecach.

Stołeczki najwyraźniej nie są udanym projektem. Chętnych, nawet na darmowe, brak. A myślałam, że to będzie sympatyczny prezent.

Czasami marzy mi się pustelnia. Choć taka z ludźmi. Czyli upatrzyłam sobie domek w głuszy, tylko pracy szukam, żeby móc się do ludzi czasem odezwać. Z głuszą jest problem. Luby nie podziela mojego nastawienia. Jak go przekonać? Łatwiej by było, gdybyśmy mieli pieniądze. Po prostu kupiłabym głuszę i mielibyśmy i głuszę i to co mamy teraz.

Jestem społecznikiem. Z tego tytułu mam satysfakcję, koszty czasowe, finansowe i zero na koncie. Ale nie umiem z tego zrezygnować. Realizuję swoje idee. Jak odpuszczę, to przestanę istnieć.

Jestem samoukiem, jestem amatorem (czemuż pisownia z kobiecym akcentem jest groteskowa?), jestem fanką stolarstwa tradycyjnego. Gromadzę narzędzia, te co już nikomu się nie przydadzą. Wolno mi to idzie, bowiem lubię takie co dostaję od serca :)

W ostatnich dniach bardzo dużo macham strugami. Próbuję dociągnąć suche deski sosnowe. No i moje kilkanaście lat dłubania w drewnie okazuje się, że w łeb wzięły. Nijak moje prace nie mają się do tych co widzę na blogach stolarskich. Ani dłuta ani strugi nie biorą deski jak masła. Nie jestem z efektów zadowolona. Dobrodziejstwo internetu w zakresie stolarstwa stało się moim przekleństwem. Zauważyłam, że brakuje mi porządnych kamieni szlifierskich, dłut, strugów, pił i wielu innych drobniejszych stolarskich przydasi, a które widzę, że są u innych i są naprawdę bardzo użyteczne. Dodatkowo moje ustawienie ciała przy pracy, przez tyle lat dające mi satysfakcję z heblowania, nagle okazało się niedoskonałe. Tym bardziej, że na lewą rękę idzie mi trochę gorzej. I na dodatek brakuje mi kamieni. Ile bym nie ciągała stali po ziarnie, ile bym się nie starała na trzymanie odpowiedniego kąta, to i tak strugi nie idą jak po maśle. A może źle ustawiam noże? Zauważam niedostatek techniki samouczenia się.




Apel do stolarzy!

Krajanie, stolarze, którzy zajmują się ręczną obróbką drewna! Połączmy się! Zorganizujmy się! Zróbmy spotkanie, przywieźmy ze sobą swoje strugi, swoje dłuta, kilka desek i to co mamy w sobie - swoje zamiłowanie do drewna.

Weźmy namioty. Zróbmy piknik stolarski. Nauczmy się od siebie dobrych nawyków stolarskich. Każdy będzie coś strugał, wiercił, skubał. Każdy będzie mógł popatrzeć, popytać, popróbować.

Marzy mi się takie spotkanie. Bez płacenia wpisowych. Koszty tylko na podróż i zrzutka na jedzenie, na miejscu według ustaleń i chęci. Wymienimy się doświadczeniem w miłej atmosferze.

Proponuję zorganizować taki piknik, powiedzmy dwudniowy, w okresie wakacyjnym, w sierpniu. Wstępnie proponuję miejsce na mojej trawie, pod moją szopą (mam sporo miejsca na namioty), ale możemy umówić się w innym miejscu. Mogę mieć też ze dwie inne propozycje.
Kto jest chętny?


Dopisek (kilka godzin później niż post): zainteresowanie jest, wobec czego proszę o kilka dni cierpliwości, dogram termin i zamieszczę konkretne ogłoszenie :) Zapowiadają się ciekawi goście :) Wygląda na to, że jak tak się będzie to rozwijać to zamiast pikniku będzie stolarska pikieta :) 

sobota, 16 lutego 2013

Czy to poprawi Wam humor?



Mam nadzieję, że uśmiechnęliście się, przynajmniej z przekąsem :)

ps. a głośniki mieliście włączone?

niedziela, 10 lutego 2013

stołeczek oddam w dobre ręce

Komu? Komu?
Jeden z trzech, wiejskich, babskich, ręcznie robionych.

Oddam temu kto wyrazi chęć zaopiekowania się stołeczkiem poprzez zostawienie komentarza pod tym postem i temu kto zamieści u siebie na pasku bocznym zdjęcie z linkiem.

Lub oddam też temu, kto na Facebooku zostawi podobny komentarz i temu kto polubi post na mojej stronie fb i go u siebie udostępni. Lubienia udostępnień na innych stronach, przy wyborze opiekuna stołeczka, nie będą się liczyły.




Ale, ale
komentarz powinien zawierać:
- cyfrę oznaczającą numer stołeczka, którym możecie się zaopiekować,
- opis potencjalnego jego wykorzystania, dosłownie na dwa słowa,
- historyjkę ze stołkiem związaną pisaną prozą lub wierszem. Ta już może mieć więcej niż dwa słowa :) Choć proszę jednak o krótkie, ale jak się komuś w jednym komentarzu nie zmieści, to może wysłać dwa, lecz nie więcej :)

Nie oddam byle komu :)
Też się trochę przy nich napracujcie :)
A co! :)



Ponadto z podwójną przyjemnością, a więc z drewnianą niespodzianką, oddam temu kto wypije ze mną herbatę i pogada o ziemskich sprawach, gdy zechce stołeczek osobiście odebrać :) Odbiór może być u mnie w podlubelskiej babskiej stolarni albo w Lublinie. O chęci osobistego odbioru możecie w komentarzu napisać. Dopisek: osobisty odbiór nie jest warunkiem koniecznym :)

Komentarze możecie zostawiać do dnia 27 marca tegoż roku.




Przy stołku z kotami, przyznaję się od razu, pomyliłam się w jednym miejscu o półtora milimetra przy jego składaniu, co spowodowało lekkie skrzywienie dolnej deseczki i przesunięcie jednej nóżki, co widać na zdjęciach. Jednak może i na niego znajdzie się chętny, co go przygarnie :)

Stołeczek zrobiłam według własnego pomysłu, projektu i wykonania. Jest z drewna topolowego ręcznie pociętego na kawałki, ręcznie oheblowanego, ręcznie wyszlifowanego, ręcznie wypalanego (do wykonania wzoru posłużyłam się techniką pirografii), ręcznie polakierowanego i ręcznie tapicerowanego. Tylko do zrobienia otworów pod kołeczki, do jego złożenia, użyłam ręcznej elektrycznej wiertarki.




O tym kto do opieki nad stołkiem będzie się najlepiej nadawał zdecyduje komisja w składzie trzech pająków: mnie, córy i lubego :). Komisja wyłoni dziewięć najciekawszych komentarzy. Po trzy na jedną osobę. Jak się komentarze będą w komisji powtarzać, tzn, gdy na przykład mi i córze spodoba się ten sam komentarz, to brakujące komentarze (do liczby 9) zostaną wylosowane.

To będzie etap pierwszy i zakończy się w dniu opublikowania dziewięciu komentarzy i nadania im numerków lub tajemnych symboli. Numerki czy symbole, tego jeszcze nie wiem :) Ten dzień powinien wypaść na święta.





A jak wszystkich komentarzy umieszczonych pod postem będzie dziewięć albo mniej, to nic nie będziemy wybierać. Po prostu wszystkie wezmą udział w losowaniu, co będzie etapem drugim.





W drugim etapie będzie losowanie jednego z tychże dziewięciu. Losować będzie osoba postronna zaczepiona na rynku starego miasta w Lublinie :) Zaczepianie powinno nastąpić kilka dni później :)






To proszę oglądać i jak się komuś któryś spodoba, to może się zapisać :) Czasu do namysłu daję sporo :) A tymczasem możecie zajrzeć na wczorajszy post o starzeniu drewna :)




sobota, 9 lutego 2013

pod ręką pracusia

w miarę możliwości
chodzę na spacery do szopy :)

mam zamówienie na mebelki
problemem jest uzyskanie odpowiedniej struktury w odpowiednim kolorze
dlatego na razie produkuję próbki
postarzam sobie sosnę






postarzam sobie dąb







sosna ma wyglądać staro czyli tak:


strukturę chyba uzyskałam taką "prawie" :)




tylko jeszcze ten kolor ....
spróbuję go uzyskać metodą "po polsku"
czyli będę kombinować :)


postarzanie robię różnymi metodami
i tymi co wszystkim znane
i próbuję inne
jak na razie to co mi najbardziej odpowiada
jest techniką mieszaną
myślę jak ją udoskonalić
bo ręczne drapanie kilkunastu metrów kwadratowych desek
zejdzie bardzo długo

samo brosowanie kiepsko wychodzi
mnie i klientki nie zadowala
piaskowanie też nie daje takiego efektu jak należy
a druciaki drapią zdecydowanie za dużo


postarzam w "międzyczasie"
bo składam trzy cosie
trzeci wzór wyszedł taki:
(koguty też będą:))




następny post o trzech cosiach :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...