wtorek, 30 października 2012

światełko w tunelu

ostatnie pożegnanie chustki
...
dzień zadusznych
...

...
kolejna rocznica straty riedla
...
która jak dla mnie
dzięki cudnie ubranej w treści piesenki
zawsze będzie w listopadzie
i zgodnie z tym przesłaniem
zapalam świeczkę
dla tych co ich zabrał los
...
i dla mnie bo moja niepokorna dusza 'outsidera' nie pozwala mi się odnaleźć w rzeczywistości
...
grzegorz z ciechowa
...
zbierając ludowe przyśpiewki
ładnie mnie podsumował
że w ten dzień zaduszny
diobeł
zabrał duszę ze skrzypieców

ciągle się miotam między swoim graniem
a tym nakazanym
i zakazanym
moje skrzypiece
mam wrażenie że muszę grać pod dyktando
a po mojemu prawie wcale nie grają ....
....
dzień zaduszny
dzień zadumy
dzień refleksji
dzień lepszego jutra
...
mam nadzieję
...







to nie gwiazdy
to nie świeczki
to jedna migawka 

zeszłorocznego spektaklu światła z koszyc
a dwa pierwsze zdjęcia
to pożar pobliskiego cmentarza
dwa lata temu
wywołany paleniem śmieci
















pamiętałam o prezentach ....
miały byś teraz
o zaduszkach miało być później
ale jest wcześniej

mimo niedawnych radości
dopadł mnie nagle melancholii czas
...




sobota, 27 października 2012

moja kolekcja starych narzędzi stolarskich

jejku jejku jejku :)
jestem ogromnie uradowana !
wczoraj dostałam cudowny prezent
osiem strugów :)
co prawda jeden jest wybrakowany
drugi trochę zjedzony
ale reszta ....
bardzo sprawna
teraz moja kolekcja wygląda tak:





dwa komplety do łączeń pióro-wpust





dwa większe zdzieraki





trzy równiaki
z tym że tylko jeden kompletny





dwa kształtowe





jeden mały zdzierak
i strug do wrębów
i jedno żelazko z "wkładką" :)
które mi szerokością nie pasuje do wybrakowanych równiaków
więc trzymam jako zapas do zdzieraków :)






razem mam szczęśliwą trzynastkę :)







ale ale
w mojej kolekcji są również piły sznurkowe
sztuk dwie
i jedna zdekompletowana
ale listewki sobie dorobię










brzeszczoty do pił
sztuk pięć








posiadam również
cztery ręczne świdry
większe do wyciągania pod czopy między bale
a mniejsze do kołków







i mam teraz
jedną korbę ręczną do mniejszych wierteł
jest nieco uwpółcześniona :)
ale jest
korba przyjechała do mnie wczoraj razem ze strugami







oczywiście moje dopierodostanięte strugi musiałam wypróbować :)









i jak tu nie być szczęśliwą :)



sobota, 20 października 2012

staro-stary stolik

stary bo zrobiony w czasach prl-u
stary bo nowy blat ale z desek z pięćdziesięcioletniej stodoły

miałam sobie stolik
nie bardzo był już użyteczny
płyta wiórowa okleinowana
okleina już złaziła

resztki desek ze stodoły
co się na inne meble przydały
miały pójść w ognie piekielne
ale mistrzowi je z rąk wyrwałam
zaopiekowałam się nimi
chwilę leżały
aż skojarzyłam je z tym stolikiem
pocięłam je w paseczki
co zajęło mi trzy godziny
łącznie z ich ręcznym oszlifowaniem

poprzekładałam kolorystycznie
dwie godziny nad tym siedziałam
i równocześnie nad wzorem myślałam
brązowych było mało
siwych jasnych sporo
i siwych ciemnych ciupkę mniej
łamigłówka była całkiem niezła
jak je położyć
żeby na poszczególne elementy wzoru kolorów nie zbrakło
a i wzór żeby był w miarę przyjazny dla oka

wcześniej przy stoliku posiedziałam
zdemontowałam nogi
cztery godziny go czyściłam
z brudu i starego lakieru

potem listeweczki docinałam
ręcznie do wzoru
co trwało w sumie
bity dzień cały
godzin dziesięć
niby prosty wzór
a pracy było sporo
dopasowywanie
ręczne docinanie
i doszlifowywanie

oszlifowanie kantów z naddatków
godzina

naklejenie froniru na kanty
i oszlifowanie
półtorej godziny

montaż nóg
i pierwsze lakierowanie
półtorej godziny

szlifowanie
i drugie lakierowanie
godzina

ostateczne szlifowanie
pół godziny

razem samej pracy całkowicie ręcznej
wyszło
jeśli się nie pomyliłam w dodawaniu :)
dwadzieścia cztery i pół godziny
dochodzi jeszcze koszt
papieru ściernego
gwoździków
lakieru
kleju
mniej więcej
czterdzieści złotych

narzędzi nie liczę
bo miałam
prądu nie liczę
bo wszystko moje ręce
i ledwo zipiące bicepsy :)
poza docinaniem desek na listewki
co zajęło mi kilka godzin na maszynie
ale ręcznie wyszłoby mi ze dwa dni
dlatego zużyty prąd to bonus
a! jeszcze oświetlenie
ale w sumie i tak muszę świecić i tak
cięłam w domu
więc również można pominąć
bo gdybym cięła w warsztacie
to byłby jednak dodatkowy koszt
a tak tylko dywan sobie wiórkami zapaskudziłam
ale to nie pierwszy i nie ostatni raz :)

do tego mógłby dojść czas
zrobienia konstrukcji stolika
ja wykorzystałam już istniejący
czyli też nie wliczany
tym bardziej
że zwyczajnie był
i nie musiałam kupować na targu staroci

ale wliczyć wypadałoby myśl
autorski pomysł na stolik
środek wyrazu artystycznego
jest równie ważny
jak i cierpliwość :)

specjalnie czas liczyłam
i robiłam notatki w terminarzu
w celu

po pierwsze
podpowiedzcie
ile wycenić stolik?
jest na sprzedaż
jedyny taki na świecie

po drugie
mój głos
w sprawie goszczącej ostatnio na wielu blogach i forach
kosztownych wyrobów rękodzielniczych
i projektów artystycznych
a z drugiej strony niedocenianej pracy ręcznej






a oto i stolik
przedmiot powyższego długaśnego wywodu




















jeśli dobrze odczytałam wyblakły nadruk
to rok produkcji stolika to 1971
jeszcze tylko sześćdziesiąt lat i będzie antyk :)









i kilka fotek z prac kuchennych
dosłownie
bo montowałam kawałeczki w kuchni na stole :)
z tydzień nie było przy czym zjeść :)

























to ile?
to komu?
cena jak widzicie do uzgodnienia :)
jeśli ktoś jest zainteresowany to proszę na e-mail
a za jakiś czas pójdzie na aukcję





a muzyka?
trochę później ... :)

wtorek, 9 października 2012

szafka na płyty

druga odsłona
końcowa 
szafka na płyty
doczekała się drzwiczek
przeszklonych






szafka ma głębokość płyty
wpasowana została we wnękę
plecy obite tkaniną
bejca wiśniowa
wykończenie matowe




w szufladzie schowało się kilka ocalałych kaset




a w dolnej szafce ciągle słuchane winyle
małe i duże







a jak wyglądały prace?
a ostatnie
o proszę:

składanie ramek na kołeczki
widoczne tylko z lewej strony




frezowanie wcięcia na płyciny i szybki








ponieważ frezy zostawiają raczej zaokrąglone kanty :)
to kanciki dopracowałam później dłutkiem




a skoro o dłutowaniu mowa
wspominałam niedawno o dłutowaniu
był tyci filmik 
teraz zdjęcia

dobrym ostrym dłutem
ręcznie wycina się szybko i zgrabnie
na dodatek bardzo dokładnie
na przykład wgłębienia pod zawiasy :)
młotek tylko do zaznaczenia obrysu
potem już tylko praca mięśni :)








docinanie płycin
a szybki zamówiłam u szklarza :)








malowanie i woskowanie




a potem już tylko montaż






a efekt na początku :)

pozdrawiam ciepło

ps.
taki post jak ten
to raczej z cyklu
zrób to sam :)


ps.
a oto zapowiedź kolejnego posta
powiedz czego słuchasz
a powiem ..... :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...