wtorek, 31 stycznia 2012

poduchausie jadą do ...

|| wybrałam osoby || wypisałam wszystkich || tych którym poduchausie się spodobały i dali mi o tym znać zostawiając swój komentarz || kilka osób się zebrało :) || dziękuję wam bardzo ||









|| bardzo proszę przyślijcie mi adresy || najlepiej na nietylkomeble@gmail.com ||

|| niestety mam tylko trzy poduchausie :( || trzeba mi było zrobić czterdzieści dziewięć :)) || aż tyle osób napisało || że podobają im się poduchausie || nic straconego || jeszcze kilka doszyję || wiórów u mnie pod dostatkiem :)))) ||

sobota, 21 stycznia 2012

zimowe perełki z ogrodu i zapowiedź lata :)

|| póki śnieg leży || bo już się niestety topi :( || mały spacerek po ogrodzie || małe drobiazgi ogrodowe ||

|| zapraszam do ogrodu ||








|| i znowu się zastanawiam jak to ze mną jest ||  idę po śniegu || ogarniam wzrokiem ogród || i czuję spokój || odwracam głowę || widzę drobiazg || zimową perełkę ogrodową || podziwiam || kilka kroków widzę kolejną || zachwycam się || spoglądam jest trzecia || jest czwarta || ...... || jestem szczęśliwa :) || ech .... ||

|| a oto kilka perełek ||

|| zimowa tawuła van houtte'a ||





|| zimowa kalina "odteściowej" ||




|| zimowa tawułka arendsa ||




|| zimowa ławeczka przy boisku || oczywiście sama :) ||




|| zimowa tawuła japońska ||




|| zimowa żurawka ||




|| zimowa trawa pompasowa ||




|| zimowa piórkówka ||




|| zimowy zatrwian ||




|| liatra z zimowymi czapeczkami :)||




|| zimowa sosna chińska ||




|| zimowa daglezja ||




|| zimowa jodła koreańska ||




|| zimowe jedzenie dla ptaków || ostatnie sztuki rokitnika :) ||




|| na dwóch ostatnich zdjęciach widać w tle kupne szmatławe panele || te które miałam zamiar zamontować latem || a udało się je nam zestawić bardzo późnym latem || szmatławe || cóż || mają zimową porą chronić od prądów zimnego powietrza z pól || jeśli kalina burkwooda w tym roku zakwitnie || to znaczy || zdały egzamin || szmatławce mają jeszcze trzy inne zalety || że tanie || że montuje się piorunem || ale największa ich zaleta objawiła się od razu po zamontowaniu  || spójrzcie ||







|| niesamowite refleksy świetlne :) || stałam tam godzinami i patrzyłam || moje tawułki || paprocie || berberys || melisa || wszystko wyglądało nieziemsko :) || i kto by pomyślał || taka głupotka - światło - a tak ucieszy :) ||

|| i tak oto mi wyszła zapowiedź lata :) ||

|| pozdrawiam ciepło ||

piątek, 6 stycznia 2012

kilka słów o trzech wiórach

Czasami powinnam zachowywać się normalnie :))))

Ostatnio ogłosiłam rozdawanie stolarskich "cukiereczków". Długo myślałam, jakie mogłabym zrobić pamiątki stolarskie. Inne niż gdzie indziej. Inne niż mogłoby się wydawać, że od stolarza. W końcu wymyśliłam :) Uszyłam "poduchyusie". Poduchy bo inne niż zwykłe poduszki, -usie, bo mniejsze niż znane jaśki. Uszyłam małe poszeweczki ze zwykłego płótna o wymiarach mniej więcej 260 na 260 mm. Mniej więcej, bo ciętych na oko, a tym bardziej na oko szytych. Przy okazji próbowałam sił w szyciu w stylu patchwork. Doprawdy nawet osiem paseczków może sprawić trudności :)))

Na wypełnienie poszły wióry. Najładniejsze wióry wybrane spod heblarki. Najładniejsze wióry, które sobie tam leżały, to znaczy nie zostały jeszcze wykorzystane na wyściółkę pod nogi. Ponieważ kiedyś przy cięciu nie zwracałam uwagi na to, żeby je od siebie odseparowywać, dlatego trochę się z córą namęczyłyśmy z wybieraniem co ładniejszych :)

I tak akuratnie pod heblarką leżały wióry sosnowe, dębowe i bukowe.


Wióry sosnowe
Właśnie z sosną wszystkim kojarzy się zapach lasu i wszystkim wydaje się, że tak właśnie musi pachnieć w stolarni :))) I po większości mają rację :)))) Tyle, że w stolarni pachnie mniej niż na składzie :))) W stolarni po większości pachnie, ale niestety też i czasami po prostu śmierdzi :) Innym razem opiszę inne, niż drzewne, zapachy stolarni.





W stolarni i na składzie zazwyczaj jednak pachnie sosną. Pachnie sosną, bo jest najłatwiejsza w obróbce, bo jest łatwo dostępna, łatwo się ją suszy i w zasadzie jest najtańsza. U mnie też jest jej najwięcej. Sosna tym bardziej pachnie, im więcej ma żywicy. Mnie zapach sosny koi, uspokaja. Wchodząc do swojej szopy, która służy i za stolarnię i za skład drzewny, zawsze w progu zatrzymuję się na chwilę i wdycham powietrze przesycone tą wonią. Delektuję się nią, podziwiam konstrukcję człowieka. Jak zapach wpływa na nastrój, od pierwszej chwili czuję odprężenie i relaks. Umysł się uspokaja, choć serce podskakuje :) Chwila refleksji, a potem można pracować. W trakcie pracy, gdy czasem trzeba odpocząć, wolę usiąść na deskach lub w ich pobliżu, niż iść do domu. I to pewnie za sprawą woni i atmosfery spokoju, którą roztacza.




Trudno opisać sam zapach. Mimo, że najbardziej znany, to jest jednak mi jest najtrudniej go opisać. Poduchausia po prostu pachnie sosną :)))))




Sosnę łatwo się struga, czasami wręcz za łatwo. Zależy to od gęstości usłojenia, kierunku strugania i od ilości żywicy. Podczas strugania sosny, maja heblarka pracuje zazwyczaj zawsze miarowo. Silnik nie zwalnia zbytnio, nawet wtedy, gdy strugam głębiej czy szybciej. Wióry są zawinięte, dość duże, mało łamliwe i miękkie niczym siano, co niemalże można wyczuć patrząc na zdjęcia :)






Wióry bukowe
Buk, buk, cóż mogę napisać o buku? Niestety nie mam zbyt dużego doświadczenia w buku. Ostatnio robiłam sanki bukowe, które gdzieś w postach można znaleźć. I ta ociupinka wiórów jest właśnie z tych sanek :) Ociupinka, bo zestrugałam tylko trochę heblarką, a potem resztę dopieszczałam ręczenie. Ale nie o sankach tutaj mowa.





Struganie buku jest trudniejsze. Jednak pomimo, tego, że jest to drewno twarde o zbitym usłojeniu nie sprawia szczególnych trudności. Przy heblowaniu maszyna śpiewa trochę inaczej. Słychać, że pracuje. Sam buk heblowania nie lubi. Cięcie i szlifowanie dopuszcza, ale heblowania nie lubi. Trzeba wolno, trzeba mocno deskę do blatu dociskać. Łatwo ucieka, łatwo się ślizga. Nicpoń! Ale wiór idzie śliczny :) szeroki, długi, podkręcony :) Lekki, odrzucany jest daleko. Fruwa po całej szopie :) W poduchausiach wiór będzie mniejszy niż pod heblarką. Buk jest twardym drzewem i wiór łatwo się łamie.






Buk przy cięciu wydziela nieco więcej zapachu. Potem, gdy wącha się deski i wióry czuć już tylko delikatny zapach, lekko ziemisty. Nawet kolor buku jest bury :) Ogólnie zapach buku nie jest zbytnio charakterystyczny. Woń jest delikatna i trzeba się w nią wtopić. Jeśli trafi się komuś, kto nie ma zbyt dużo do czynienia z drewnem, może poczuć rozczarowanie. Proszę wtedy iść do bukowego lasu i tam wióry pod pięknym bukiem wąchać :)))))





Wióry dębowe
Dąb kojarzy się z siłą, zdrowiem i długim życiem. I tak jest. I drzewo i drewno jest długowieczne. Las z dębami inaczej pachnie. Zapach tego lasu pozostawia we mnie pewne zaniepokojenie. Niby las a jednak, jakby nie las :)




Jest wiele odmian dębów i wiele różnych desek. Nawet z jednego dębu deska desce nie równa. Czysty piękny dąb doprawdy trudno znaleźć. W dębowych deskach znajdzie się i błyszcz i biela. Są określenia zasłyszane, zniekształcone i stosowane przeze mnie i odpowiadają temu co na desce widać :). Błyszcz to miejsca silnego świecenia deski, a biela jest to część dębu z wyraźnie białawym odcieniem. W zasadzie w błyszczu i bieli można znaleźć ciekawą teksturę, ale stolarze za tym nie przepadają. Błyszcz powoduje, że deski po prostu nie wyglądają najlepiej, a biela charakteryzuje się gorszymi właściwościami. Z tego powodu meble dębowe są stosunkowo drogie. W produkcji jest dużo odpadów. Bo trzeba wyciąć to i owo. A na dodatek dąb przy cięciu wzdłuż słoja stroi sobie żarty :)))) Skręca się, wygina, kleszczy piłę, pęka. Ot dowcipniś!





A zapach? Zapach też jest zadziorny! Ostry, może czasami niezbyt przyjemny. Odczuwam go jako gryzący. Przy cięciu pali nos, usta i dusi płuca. Niezły ma charakterek! Jednak podobnie, jak u buka, zapach się po chwili stabilizuje i wióry pachną łagodniej :))))




Wióry są drobniutkie, kruche i zdarzają się mocno zawinięte :))) Dąb ciężko heblować. Maszyna troszkę zwalnia, słychać, że ma ciężko. Dębu głęboko strugać nie można :) Tak, jak pazurki, to pazurki: łatwo się wyszczypuje :) A ponieważ struga się go płytko, i ponieważ wiór jest bardzo kruchy i łamliwy, to przy cięciu jest dużo pyłu. I niestety pył też jest w poduchausi. Przy potrząsaniu może z niej sypać się pył. Jednak nie usuwałam go z dwóch powodów: bo trudno jest pył z wiórów usunąć, a po drugie - zobaczcie prawdziwy charakterek dębu  - zawsze żarty stroi :)))








Kochani, cięłam jeszcze brzozę, lipę, topolę, klon, modrzew, świerk, jabłoń, śliwkę i sama nie wiem co jeszcze :))) Każde pachnie inaczej, każde ma swoje fochy, każde trzeba zrozumieć i pokochać. Tak powstają moje meble. Jest w nich zrozumienie, dotyk, dusza i serce.







niedziela, 1 stycznia 2012

candy na nowy rok

|| nowy rok trzeba dobrze zacząć || upominki trzeba porozdawać || idę za ciosem || ogłaszam pierwsze candy || do wysłania jedna z trzech stolarskich poduszeczek || jako że zaczynam pierwszego || to koniec będzie ostatniego || dnia miesiąca nowego :) || zgodnie z regułami tymi co wszędzie || poduchyusie pojadą do niektórych osób podpisujących się pod tym postem i zamieszczających poniższe zdjęcie z linkiem na swoim blogu na pasku bocznym lub stronie ||




|| poduchyusie zrobiłam własnoręcznie w całości || wióry też osobiście zestrugałam :) || więcej informacji tutaj || nitki plątałam cały wczorajszy wieczór i dzisiejszy poranek :) || taki oto miałam sylwester :) || i chwalę się || jest to pierwszy w moim życiu zrobiony mini patchwork :) ||
















|| guga za wspaniałości co od ciebie dostałam || pojedzie do ciebie czwarta stolarska poduchausia :) || proszę napisz mi tylko jakie wióry wolisz || i jeszcze w tym tygodniu powinnaś ją otrzymać ||



|| samych cudowności w tym roku || wam wszystkim || z całego serca życzę ||
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...