piątek, 14 października 2011

i tak

|| zaczął mi się przymusowy przestój || za bardzo cieszyłam się urlopem || a w tym czasie ... || pracy w pracy nazbierało się co nie miara || a na dokładkę zimno idzie || kiedy ja się ciepłego warsztatu doczekam? :) || pracować w szopie coraz trudniej || to i chyba niestety || zaczął się sezon pozamebelkowy :( || jednak jeszcze szafka na płyty może wyjdzie || z doskoku || wszak deski już dawno przygotowane || i jeszcze wiatę sobie kończę || płot i wiata zabrały mi w tym roku przeszło połowę urlopu :) || a jeszcze końcówka prac na przyszły rok się załapie || taka oto ściana pod daszkiem powstała ||






|| mądrzejszy zainstalował elektrykę || na razie na byle jakich deseczkach || ale w przyszłym roku .. :) || będą piękne malowanki ||












|| ma być jeszcze przegroda || i drzwi || deski już leżą || ale muszą poczekać || wyszło jak wyszło ||

|| pięciominutowe wolne chwile łapię na szydełko || na razie tylko tyle ||






|| i jeszcze tyćko tyle || i czeka jeszcze tyle ||




|| i tyle :) ||




|| a w ogrodzie jesień || kilka dni temu szron z szyb samochodowych zdzierałam :) || czyli pięknie przebarwiona szopa odchodzi już w tegoroczne zapomnienie ||













|| wysłałam monie i biecie obiecane babskostolarskie 'szczęścia' || ciekawi mnie czy okazały się miłe :) ||

|| pozdrawiam bardzo nostalgicznie :) || a ja czekam na nowego lokatora :) || przyjedzie z drugiego końca kraju :) ||

20 komentarzy:

  1. Mam! mam! takutką samiutką serwetę z elementów wydziergałam sobie kiedyś i teraz przypomniałam sobie, że leży w stosiku innych. A ta przędza w pasmach to chyba świeżo uprzędzona wełenka, będą cudności przez zimę robione, bardzo podobają mi się te ozdobnie wystrugane belki pod dachem, a dzikie wino to chyba najpiękniejsze z pnącz, tak się przebarwia, czerwień nie do pobicia, pozdrawiam serdecznie.
    No nie mów, że koza do Ciebie przyjeżdża, bo zzielenieję z zazdrości!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mario, zgadza się, ta serweta jest według wzoru z bardzo starej gazetki :))) ja tylko zmodyfikowałam narożniki, dodałam trochę ażurka :))) Wełna świeżo uprzędzona, ale nie przeze mnie. Kupiłam od babuszki na pchlim targu na Ukrainie :)))
    Nie koza, nie :))) Owca też nie :))) To stacjonarny lokator domowy, do refleksji i do myślenia :)))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Urlop, dużo planów i nie zawsze wszystko wyjdzie tak, jak by się chciało. Jak dla mnie to zrobiłaś ponad plan. Podziwiam Cię. I jeszcze szydełkowanie, ogród w czerwieni i blog :-). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. No po prostu chwyciła za szydełko i z drugiej strony zaczęło się wysuwać coś pięknego ... Ja nie wiem kobiety, jak wy to robicie?
    A ta ściana mi się tak ciepło skojarzyła - myślałam, że to coś związanego z końmi.
    Aleś mnie przeraziła tym przekierowaniem! Klikam w "drugi koniec kraju" i widzę swoje pranie!
    Czy to musi być dyliżans pocztowy? A taki pan kurier w samochodzie nie?

    OdpowiedzUsuń
  5. Giga, w sumie jeśli narzekam, to tylko na brak czasu albo na to, że z przyjemności żyć się nie da, bo ja bym tylko w drewnie robiła :)))))))) Ogólnie jestem bardzo zadowolona z tego, co udało mi się zrobić :))))) Bardzo dziękuję.

    M., no to tak z tym dyliżansem: w domu raz jestem raz nie mnie nie ma. Zazwyczaj poza urlopem nie ma. Pan listonosz zostawia awizo i spokojnie jadę sobie odebrać paczuszkę w dowolnej chwili, bo pocztę mam prawie pod nosem :) natomiast pan kurier zazwyczaj nie dzwoni i zostawia paczkę po sąsiadach po wsi i ja muszę się domyślać, czy już był i zostawił, a jak był to i którego sąsiada paczkę zostawił:) Jak zadzwoni to pół biedy, bo każę mu wtedy paczkę zabrać do siebie do pracy i choć mam dużo dalej, to jadę odebrać sobie na spokojnie. Dlatego lubię panów listonoszy :))))

    OdpowiedzUsuń
  6. :D
    Uśmiech miech mam od ucha na te skrajne umiejętności :)
    W mojej rodzinnej wsi stolarze zawsze się wydawali żyć w trochę innej strefie czasowej i ta piękno-denerwująca tradycja trwa. Szwagier zamawia różne rzeczy u takiego jednego sympatycznego zawodowca. Z terminem "jak będzie to będzie". No i jest, a kto by tam liczył miesiące, czy lata... ;) To by było życie, nie jakieś deadline'y...

    OdpowiedzUsuń
  7. Aneta, hihihi, faktycznie ze stolarzami tak jest :DDDDD Tyle, że moim zdaniem co innego robić dla siebie, a co innego dla kogoś, chociaż większość traktuje to tak samo :))))) Ale jeszcze jedno: "dedlajny" są, jak się pieniądze kończą, to i roboty szybciej przybywa :DDDDDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  8. Anetko, kolor ściany piękny :)). a tej serwety zazdroszczę , muszę i ja sie tego nauczyć.Kochana dzis cudna przesyłka doszła..:))Jestem zaskoczona , drewienka pachną , musze om znależć specjalne miejsce..ale i ja mma coś dla Ciebie..ale o tym napiszę w poniedziałek..Pozdrawiam i zycze kolorowego weekendu !! :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Mona, dziękuję, cieszę się :)))) Nie musisz nic przesyłać, była zagadka, była nagroda. Zgadłaś i upominek jak najbardziej się Tobie należał :)))) dziękuję :))))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ściana pod daszkiem taka jak w moich marzeniach. Niestety, nie zrobię, nie umiem, nie potrafię, nie mam żadnego doświadczenia. I koroneczki , jesteś wielka, wspaniała!
    Wiem, chyba już tak pisałam, ale dalej będę!

    OdpowiedzUsuń
  11. W jesiennym ogrodzie jest też pięknie ,troszke smutno i pachnie melancholją,ale kolory liści...

    OdpowiedzUsuń
  12. Gaja, och, zaniemówiłam :))) a właściwie zaniepisałam :))))) A wiesz, że marzenia się spełniają :))))

    Los alpaqueros, właśnie tak odbieram jesień, melancholijnie i nostalgicznie :)))))

    OdpowiedzUsuń
  13. Anetko dziękuję serdecznie.Cieszę się bardzo z niespodzianki jaką od Ciebie dostałam :)))A Twoje wełenki wyglądają bardzo apetycznie:))
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Jako urodzeni lenie zaglądamy do Ciebie z niezmiennym drżeniem kolan i arytmią serc. :D
    Walisz swoim talentem i pracowitością, jak młotkiem. :D Jesteś niesamowita Dziewczyno!

    Cium serdeczne.

    OdpowiedzUsuń
  15. bieta, dziękuję, cieszę się razem z Tobą :)))

    Go i Rado, jesteście niemożliwi :DDDDDD takie rzeczy pisać w biały dzień, toż można głowę spalić z zawstydzenia :DDDDDDDDDD Z tego co widziałam, co pamiętam, co czytałam, to w żaden sposób nie można powiedzieć, że jesteście tapczanowcami :DDDDDDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  16. Anetko ta ja Ci kapusty narobię :-) a Ty mi stół drewniany naprawisz? Taki barter zrobimy...


    Widzę, żeś Ty wszechstronna kobietka i zarówno dobrze szydełkiem jak młotkiem i piłą wymachujesz

    OdpowiedzUsuń
  17. Balbina, stół możemy robić, przy czym zależy co trzeba naprawić :)))) Najbardziej lubię naprawiać takie, gdzie trzeba blat i cztery nogi dorobić :DDDDDDDDDDDDDD A kapusty to mi tylko w grudniu na bigos świąteczny pół garnka będzie potrzeba, czyli specjalnie całej beczki nie musisz robić, chyba, że będą jeszcze inni chętni :DDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękne te Twoje szydełkowe cuda. Ja niestety nie umiem szydełkować-;-( Może kiedyś się nauczę bo trochę Ci zazdroszczę tych pięknych rzeczy.
    U mnie już mróz zniszczył wszystkie pozostałości kolorowej jesieni. Smutno ale cóż z siłami natury nie wygramy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Aneto,
    Po wizycie w sklepie z meblami, zakasałam rękawy i wzięłam się do roboty, nie bacząc na zdumienie męskiej części znajomych. Potem weszłam do Ciebie i okazało się, że nie jestem jedyna, ty w dodatku masz już cały warsztat. Ja na razie pod chmurką i bardzo proste mebelki. Jeśli mój dach niebieski pozwoli wezmę się za coś ambitniejszego. Ale na szydełku, tu już przesadziłaś!!! Właśnie budujemy wiatkę dla koni i może gdzieś dzikie wino, tam gdzie nie zjedzą... Wspomniałam o tobie w moim ostatnim tekście. Pozdrawiam doświadczonego stolarza :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Danuta, oj jak patrzę na inne robótkowe blogi, w tym także na Twój, to mam coraz większe oczy :))) jakie cuda Wy wszystkie dziewczyny robicie :)))))
    Och to szkoda, że już po kolorach ;) u mnie jeszcze nie wszystko, na razie tylko winobluszcz zgubił liście :)

    Łucja, witam Cię serdecznie :))))))) Bardzo mi miło, wprawiłaś mnie w zakłopotanie :)))))) Bardzo dziękuję!! :)) Warsztat mam byle jaki, ale nazbierało się tego trochę :))))) a najwięcej desek :))))) Nie nazwałabym się doświadczonym stolarzem. Jak na razie mam tylko kilkanaście lat stażu a cały czas się doświadczam :)))))))))) Jednak jest to moja pasja i wielka niespełniona miłość :)))) mimo pyłu w uszach nosie i drzazg w rękach :)))) Łucja, zapraszam Was do mojej szopy :)))))))))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...