czwartek, 7 kwietnia 2011

dębowe nogi

|| zastanawiałam się || czy czekać na całą szafkę || czy postępy || co do posta || wyszło, że to co po drodze || do sukcesu || oczywiście :) || czyli jeszcze na szafkę poczekam || poczekacie :) || praca nad szafką z przebojami || nieoczekiwane braki wieczorów || kończenie autostrady || kopanie grobu :) || (ciekawi? - zapraszam na następne posty) || ułamany frezik || nowy niby taki sam || ale się ślizga || ostrza muszą być inaczej wyprofilowane || nie mogę porównać || tamten wyrzuciłam || nowy ślizga się jak diabli || trzeba uważać || wolno idzie || jednak wcześniej było klejenie || u mistrza w warsztacie || ja nie mam prasy || a trzeba równo || a u mistrza prasa jest || niby piękny czysty dąb || ale dąb to dąb || trochę się kręci || trzeba kleić pod obciążeniem || obecnie proste blaty w przyszłości lekko się wykręcą || ale co tam || mistrz się tylko zapytał || 'nie lepiej okleinować płytę?' || odpowiedź || 'nie' || milczące pytanie mistrza || '????' || i jego stwierdzenie || 'wypaczy się' || moja pokręcona milcząca odpowiedź || '!!!!!' || i stwierdzenie || 'nie lubię podróbek' || drugie moje stwierdzenie || 'czyste drewno' || zrozumienie mistrza || '.....' || i koniec dyskusji || ja poszłam nawiercać na kołki || mistrz zabrał się za swoje krzesła || potem razem rozrobiliśmy mocznik || zakołkowaliśmy || na cztery ręce szybciej idzie || i włożyliśmy do prasy || tu na zdjęciach po wyszlifowaniu już u mnie w szopie || nogi i blat przed przycięciem ||







|| postępy przy obróbce nóg || myślałam i myślałam || no i sobie robotę wymyśliłam || w tle tajemny zeszyt ||





|| po godzinie || szło prawie dwa tygodnie || frezowanie ||







|| półprodukt || tarka do prania :) || w nocy || w sztucznym oświetleniu wychodzi czerwonawo ||











|| efekt końcowy || jeśli idzie o nogi ||







|| i pierwsze przymiarki do blatu ||





|| miłej pracy wam życzę :) ||

|| a! || i jeszcze małe sprawy ogrodowe || pierwsze pierwiosnki || szafirki || miodunka || pąki żonkili || wychodzące ukochane piwonie || zdjęcia punktowe || bo mam te kwiaty i tu i tam :) ||











12 komentarzy:

  1. Matko kochana, wpatruję sie od początku wpisu, wpatruję i nijak nie mogę wykombinować, jak Ty to wszystko poprzykładasz, żeby była całość. Na końcu wreszcie dopatrzyłam się nóg, piękne drzewo, aż żal go czymkolwiek smarować, no, kochana, nie dziwię się, że Cię nie było. Właśnie walnął pierwszy wiosenny piorun, grzmoty potoczyły się po niebie, polał niewielki deszczyk, aż pachnie ziemią, bo mam otwarte do ogrodu, a przydałoby się deszczu więcej. Jak jechałam w poniedziałek po brata do Tarnogrodu, to po drodze widziałam, jak spod pługów unosi się kurz, sucho jak pieprz. A szafirki masz śliczne, piwonie jak buchną majowym kwiatem, będzie pięknie, też mam taką ułudkę, ale myślałam, że to miodunka, tylko jakaś wątła. W klamociarni byłam dziś, lasy pełne kwitnących zawilców, całe łany, cudnie. Pozdrawiam, Aneto, serdecznie, a nie ubij sobie palca, uważaj, pa.
    Co z tym grobem?

    OdpowiedzUsuń
  2. Mario, dąb pozostanie w stanie prawie surowym, posmaruję tylko woskiem, żeby od wody (w razie co) nie robiły się zacieki. U nas burzy nie było, ale wiej strasznie, głowę urywa i ma się wrażenie, że deszcz pada w poziomie :) Oczywiście masz rację, co innego miałam na myśli a co innego napisałam, w poście już poprawiłam. A myślałam o tych ułudkach, bo też chciałabym je mieć i zastanawiałam się jakby pięknie się niebieszczyły :))) A na groby przyjdzie pora, jeszcze trochę muszę się nad nim pomęczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aneto, na dwoje babka wróżyła, nie jestem na 100% przekonana, że to miodunka, a może jeszcze co innego? Jak zwał, tak zwał, ważne, że pięknie kwitnie i mamy wiosnę. Po moim pierwszym wpisie rozpętała się piekielna burza, pioruny, grzmoty i ulewa sakramencka, a mój kot na zewnątrz, martwiłam się o niego, ale wrócił po niej, nawet niezbyt przemoczony, chyba gdzieś się ukrył, a wszystko rośnie w oczach, forsycja zaczyna rozkwitać, pozdrawiam ciepło, pa.

    OdpowiedzUsuń
  4. ale skomplikowane nogi :)..ponad moje siły..ja bym dał zwykłe sosnowe konary ;)..a do czego mocznik? :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Wilku, ponieważ przerabiam stary stolik, to nogi staram się dopasować do tego, jak teraz wygląda :) Nogi może teraz nie zachwycają, ale mam nadzieję, że w połączeniu z blatami lepiej będzie widać zdobienia, tym bardziej, że cześci teraz widocznych rowków nie będzie widać, bo schowają się w połączeniach :))) Jeśli chodzi o konary, to możesz zajrzeć na posta o ławkach ogrodowych zrobionych z krzywych przeciętych na pół szczytach sosnowych:) Lubię takie klimaty :) Bardzo lubię :) A mocznik, a konkretnie żywica mocznikowa z utwardzaczem, służył jako klej, bo nogi sklejałam z trzech desek (nie miałam bala dębowego, a poza tym klejone nie będą się skręcały), natomiast blaty są kołkowane na połaczeniach desek i dodatkowo sklejone, żeby się nie rozjeżdżały :))
    Wilku, a u Ciebie w lesie znajdzie się kilka sadzonek tarniny?

    OdpowiedzUsuń
  6. ale fachowo wszystko ,)..no rosną tarniny, w zeszłym roku nawet przycinałem przy drodze, żeby samochodu nie rysowały, i opony nie przebić :)..

    OdpowiedzUsuń
  7. to taka żywica jest lepsza od Wikolu?

    OdpowiedzUsuń
  8. To ja na taką tarninę bym się pisała :)
    Moim zdaniem wikol nie jest najlepszym klejem, podobny ale lepszy od niego jest rakoll. Jaki klej to głównie zależy od tego co kto lubi i czy się klei na zimno czy na gorąco :) Ja w zasadzie wszystko na zimno i właśnie tym rakollem

    OdpowiedzUsuń
  9. Twoj blog to fachowy poradnik dla zaawansowanych stolarzy:)
    Kobietko, nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazic jakie to musi byc pracochlonne zadanie. Zrobilas kawal dobrej roboty.
    Z tego co widze wiosna zawitala do ciebie z duzym rozmachem. Zielono i kolorowo.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. może się uda coś wykopać ;)..no wyczytałem, że ten mocznik to na gorąco :)..ja też na zimno :d

    OdpowiedzUsuń
  11. Ataner, raczej dla stolarzy amatorów :) albo innych nawiedzonych lub tez nakręconych jak jak :) Poczekaj na późną wiosnę i lato, zajrzyj do mnie wtedy na pogawędkę z moim ogrodem :)

    Wilku, ten mocznik u mistrza był właśnie na zimno, ciężko go dostać, więszość to tak, jak piszesz, jest na gorąco:)
    Kiedyś wybiorę się w tamte strony ze szpadlem:))

    OdpowiedzUsuń
  12. a klej z mąki kiedyś robili :)..szpadel ja mam, chyba, że się złamie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...